KRÓL
Żonaty! I ważył się na nocne czuwanie
Przy swym panu? Twój włos już szronem pobielony
I ciebie nie rumieni wiara w zacność żony?
O! Powracaj do domu — tam ją wzrok twój złowi
W kazirodczym objęciu syna. Wierz królowi!
Idź!... czegóż w przerażeniu stoisz? I znaczące
Wejrzenie we mnie topisz? Czy że bielejące
Włosy głowę mą kryją? Rozważ, nieszczęśliwy:
Królowe nie plamią swej cnoty! Obyś żywy