Wokoło o zwęglone potrącam szkielety,
Milknie, nie spuszczając oczu z Króla, który usiłuje wzrok ten wytrzymać — ale pomieszany i pokonany spuszcza oczy ku ziemi.
Macie słuszność — musicie! Że możecie, panie,
Poddawać przymusowi własne przekonanie,
To mnie wskroś zdumionego w przerażenie wtrąca.
O! Szkoda, że ofiara, w krwi własnej brocząca,
Mało godna, by pieśnią pochwalną uczciła
Ducha ofiarodawcy! Czemuż powierzyła
Historia ludziom tylko swe pióro dziejowe,
A nie wyższym istotom! Czasy Filipowe