drżący ze wzruszenia, ze łzami w oczach, rzuca się Pozie na szyję i skrywając oblicze na jego ramieniu mówi
On nie może zgoła...
Nieprawdaż?... On do zdrady skłonić cię nie zdoła?
Spiesznie się oddala.
SCENA SZÓSTA
MARKIZ
patrząc za odchodzącym ze zdumieniem
Byłożby to podobnym? Czyżby tak być miało,
Żebym go nie znał jeszcze albo znał tak mało,
Żem skazę w jego sercu pominął baczeniem?