Wszystko wróci, jak było. Wybór między losem

Hiszpanii — albo życiem jednej białogłowy...

W tej pozycji pozostaje przez chwilę.

EBOLI

osunąwszy się do jego stóp — patrzy śmiało w jego oblicze

A zatem — Cóż zwlekacie?... Nie chronię mej głowy

Przed wyrokiem, bom winna — uderzcie żelazem.

MARKIZ

opuszcza rękę z wolna — po krótkiej chwili namysłu

To byłoby tchórzostwem i zbrodnią zarazem —