Uczynił?

MARKIZ

By ocalić słońca wschód leniwy

Z dniem lata pogodnego — jam dał na ofiarę

Pochmurnego wieczoru krótkich godzin parę.

Króla rzucam. W czym taki jak ja mu usłuży?

Na tej glebie skalistej żadna z moich róży

Już więcej nie zakwitnie.

Niech w mym przyjacielu

Tak potężnym dojrzewa do wzniosłego celu