Na nieszczęsną namiętność dawałem baczenie,

Widziałem, jak w głąb serca wpijała korzenie.

Stłumić wtedy tę miłość w pełnej mocy byłem.

Lecz nie zrobiłem tego — raczej ją krzepiłem169,

Bo nieszczęsną nie była ona w mym widzeniu.

Świat mieć może sąd inny — ja przecież w sumieniu

Skruchy nie mam i serce o grzech mnie nie wini.

Ja życie tam widziałem, gdzie śmierć widzą inni.

W płomieniu beznadziejnym wcześnie ja dojrzałem

Złoty promień nadziei. Ja jego wieść chciałem