Drogą cnoty — podnieść go do szczytu piękności
A gdym wzorów do tego nie miał w śmiertelności,
Gdy mowie słów nie stało, tu go więc zwróciłem,
A dla siebie ster tylko baczny zapewniłem,
Aby szałem miłości nie był zaślepiony.
KRÓLOWA
Markizie! Tak w przyjaźni byłeś zatopiony,
Że o mnie zapomniałeś! Czyś sądził prawdziwie,
Że w sobie kobiecości bynajmniej nie żywię?
Gdy mnie jego aniołem godną być uznajesz,