Cóż by miało

Obchodzić to Filipa, jeśli głośny chwałą

Ów obraz Przemienienia w Eskurialu — w łonie

Malarza, co zachwytu okiem obraz chłonie,

Roztli płomień i wzniesie w wieczność ponad ziemię?

Czy ta słodka harmonia, która w lutni drzemie,

Jest własnością handlarza, który ją pilnuje

Tępym uchem? On prawo jedynie kupuje

Swojej własności — lutni — na miazgę skruszenia,

Lecz nie sztuki, co budzi srebrny ton z uśpienia,