Lekceważył, kiedy śmiał wierzyć, że omami
Waszą baczność takimi prostymi sztukami.
Jego przyjaźń zaskarbić pragnęliście sobie
I zaraz ulegliście w pierwszej błahej probie.
O! nie! nie! On nie dla was — tak — nie dla was wcale
Był człowiekiem. Sam o tym wiedział doskonale,
Gdy odepchnął was samych i wasze korony!
Zgnietliście wątłą lutnię, poszarpali struny
Żelazną ręką — więcej nie byliście w stanie,
Jak tylko zamordować.