Tyle skarbów, że dla was jeszcze by zostało

Dosyć z tego nadmiaru. Ducha okruchami

Byłby was wzniósł do bóstwa. Mnie i siebie — sami

Okradliście. A teraz, czymże zastąpicie

Duszę, jaka tu była?

Głębokie milczenie. Wielu Grandów odwraca oczy lub ukrywa w płaszczu swoje oblicza.

O wy! Co stoicie

Zgrozą i podziwieniem w milczenie zakuci,

Wstrzymajcie potępienie, nim je który rzuci

Na młodzieńca, za słowa tak śmiało zwrócone