Każdy w ziemi wzrok topi i oblicze chowa!

Wyrok na mnie rzucony w postaciach skowanych

Milczeniem. Czytam jasno sąd własnych poddanych.

Cisza. Na zewnątrz zgiełk się powiększa i staje się coraz wyraźniejszy. Pomiędzy Grandami powstaje głuchy szmer; dają sobie znaki porozumienia.

LERMA

zbliżając się do Alby

Zaprawdę — to bunt, zda się!

ALBA

cicho

I ja tym strwożony.