Filip drugi był strącił twego dziada z tronu.
Tenże Filip strwożony swoim własnym czynem,
Nie dziw, że dziś wzajemnie truchleje przed synem.
Pomnij na to, mój książę! Niech ci niebo hojne
Zlewa błogosławieństwo!
Oddala się śpiesznie, Carlos zrazu chce odejść w przeciwną stronę, zwraca się jednak nagle, pada raz jeszcze na kolana przed zwłokami Markiza, obejmuje go, potem oddala się z więzienia.
SCENA ÓSMA
Przedpokój królewski.
Książę Alba i Książę Feria wchodzą zajęci rozmową.