On mi oddał Karola. Odtąd w pogardzeniu
Mam pozory i ludzki sąd mnie nie obchodzi,
Wywalczę w sobie męstwo, jakie mieć się godzi
Przyjaźni. Niech me serce raz przemówi szczerze.
On tę miłość zwał cnotą, a ja jemu wierzę,
I nie chcę więcej uczuć...
CARLOS
O! Nie kończ, królowo!
Długo byłem uśpiony sennością grobową,
Kochałem — dziś się budzę. Niechaj w grób wieczysty