PREZYDENT
Powstań, powstań, mój synu! Jesteś mi zagadką.
FERDYNAND
Ta Miller, mój ojcze! Och! Ty znasz ludzi. Twój gniew był tak sprawiedliwy, tak szlachetny, tak szczerze ojcowski! Tylko gorliwość twoja chybiła drogi — ta Miller!
PREZYDENT
Nie dręcz mnie, synu! Przeklinam moją surowość — przychodzę cię przepraszać.
FERDYNAND
Mnie przepraszać? Przeklinaj mnie raczej. Twoja pomyłka była prawdą — twoja surowość boskim miłosierdziem. — Ta Miller, ojcze...
PREZYDENT
Jest szlachetną, kochaną dziewicą. Odwołuję moje za prędkie podejrzenie — zasłużyła na mój szacunek.