Szczególny człowieku! Właśnie przychodzę coś pocieszającego córce twojej powiedzieć.

MILLER

Zapewne nowe nadzieje do nowej rozpaczy. Idź, posłanniku nieszczęścia — rysy twoje towar zdradzają.

FERDYNAND

Przyszło na koniec spełnienie moich nadziei! Lady Milford, najstraszniejsza przeszkoda naszej miłości, tej chwili kraj opuściła. Ojciec wybór mój przyjmuje. Los więc przestał nas ścigać i gwiazdy szczęśliwe nad nami wschodzą. Przyszedłem słowa dotrzymać i moją narzeczoną zaprowadzić do ołtarza.

MILLER

Słyszysz go córko? Słyszysz, jak się naigrawa z twoich nadziei zwiedzionych. W istocie, baronie! Pięknie przystało zwodzicielowi ostrzyć swój dowcip na własnym występku.

FERDYNAND

Myślisz, że żartuję? Na mój honor, nie. Co mówię, jest tak prawdziwym, jak prawdziwa miłość mojej Ludwiki, i święcie dotrzymam — jak ona przysiąg swoich dotrzymała. Nie znam większego zaklęcia — wątpiszże jeszcze? Dziwna rzecz! — Kłamstwo w tym domu musi być kursującą monetą, kiedy prawda tak mało wiary znajduje. Nie wierzycie słowom moim, wierzcie więc świadectwu na piśmie.

Ciska na Ludwikę list jej do Kalba.