zatrzymując
Ludwiko? — jak to? — skąd te myśli przyszły?
LUDWIKA
Już te sny w mej duszy zapomniane były — Szczęście wróciło — a teraz, teraz — od tej chwili zginął pokój życia mojego. Dzikie pragnienia — już widzę — powstaną w piersi mojej. Idź — Bóg niech ci przebaczy. Zarzewie pożaru w moje ciche, młode serce rzuciłeś i nikt go nigdy nie ugasi.
Wybiega Ferdynand ją gont.
SCENA V
Sala w domu prezydenta.
Prezydent z orderem na szyi — gwiazdą na piersiach i Wurm.
PREZYDENT
Miłość prawdziwa? — mój syn? — Nie — temu nigdy wiary nie przydam.