Strasznie! Niegodziwie! Przekonać mnie chcieli, żem wszystkie łzy kraju otarła — okropnie — okropnie otwarły się oczy. Idź, mów panu, że mu osobiście przyjdę podziękować, rzucając worek do kapelusza a to weź dla siebie, żeś mi prawdę powiedział.

LOKAJ

rzucając kiesę na stół z pogardą

Schowaj to z tamtymi —

odchodzi

LADY

patrząc z podziwieniem za odchodzącym

Zofio! Leć za nim — pytaj o nazwisko, powiedz mu, że synów będzie miał na powrót. Zofia oddala się — Lady w zamyśleniu przechadza się chwilę — do Zofii, która przebiega z powrotem. Czy nie było wieści, że ogień niedawno zniszczył miasto pograniczne i cztery tysiące familii na żebraczym kiju posadził?

dzwoni

ZOFIA