Niebiosa i ziemio!

FERDYNAND

trzymając jedną ręką Ludwikę, drugą dobywa szpady na ojca — upuszcza ją jednak natychmiast

Ojcze! Miałeś raz prawo życia mego żądać — dług zapłacony. Kwit na obowiązek dziecka tu leży rozdarty.

MILLER

który dotąd przelękniony stał na boku, zbliza się do nrezydenta w iywem poruszeniu z gniewu zębami zgrzytając

Panie prezydencie! — dziecko jest dziełem ojca — z przeproszeniem pana — kto dziecko znieważa, ojca ciągnie za ucho. Szczutek za szczutek31 — to u nas moneta, z przeproszeniem pana!

ŻONA

Ratuj nas, panie i zbawicielu — stary już zaczyna — na naszą głowę spadnie cała burza.

PREZYDENT