Przebij — jeżeli klinga jak twój język ostra.
FERDYNAND
opuszcza rękę Ludwiki i strasznym wzrokiem patrzy na niebo
Boże wszechmogący! Ty byłeś świadkiem, że wszystkich świadków ludzkich na próżno używałem — teraz się muszę do szatańskich udać. Prowadźcie ją pod pręgierz, ja tymczasem do ucha prezydenta opowiem całej stolicy sposób, w jaki można prezydentem zostać.
Odchodzi.
PREZYDENT
jak od pioruna rażony
Co to jest? — Ferdynandzie! Puśćcie ją wolno.
Spieszy za Majorem.