Wurmie! Wurmie! Nad okropną przepaść mnie zawodzisz.
WURM
Wyprowadzę cię stamtąd, łaskawy panie! Mogęż mówić śmiało?
PREZYDENT
siadając
Jak potępiony do potępionego.
WURM
Daruj więc, panie — ale mi się zdaje, że wiotkiej sztuce dworactwa winien jesteś prezydenturę — dla czegóż jej ojca nie zwierzysz. Przypominam sobie, z jaką szczerą otwartością namówiłeś poprzednika swego na rumel-pikietę35 i pół nocy raczyłeś go przyjazną mową i szumnym burgundem36, a jednak było to tej samej nocy, gdy wielka mina miała wybuchnąć i w powietrze gościa twego wysadzić. Dlaczego synowi twemu odkryłeś nieprzyjaciela? Nigdy on wpaść nawet nie powinien był na domysł, że ja wiem o jego miłości. Trzeba było romans z drugiej strony zręcznie podkopać i serca synowskiego nie tracić. Byłbyś tu mądrym generałem, który na czoło silnego nieprzyjaciela nie uderza, ale niszczy oddziały pojedyncze.
PREZYDENT
Jakże było robić?