I mnie, skorom ją na świat urodziła,

Dziwna wyrocznia w śnie się objawiła:

Na łące pośród pogodnego czasu

Igrało dziecię anielskiej postawy,

Lew groźny wybiegł z sąsiedniego lasu

W wściekłej paszczęce niosąc połów krwawy.

Ułaskawiony dziecięcia widokiem,

Łaszcząc się, zdobycz kładzie mu na łonie;

W tej samej chwili orzeł pod obłokiem

Wzlatywał z sarną uwięzioną w szponie —