Ledwie na łąkę pojrzał bystrym okiem

Sarna leżała na dziecięcia łonie —

I lew, i orzeł, niegdyś tak zajadli

W nogach dzieciny cicho się układli.

Pobożny kapłan, ulubieniec nieba,

Przy którym serce miało pocieszenie

Skoro go ziemska dotknęła potrzeba,

Tak wytłumaczył senne objawienie:

Urodzę córkę, której przeznaczenie

Będzie wojenny szał braci złagodzić