W domu umarłych, w świątyni żałoby

Taka poziomość od myśli ucieka.

Jednak gdy w modłach pogrążony stałem

Już ona była, choć jej nie szukałem.

Mnie obojętne, bez żadnej zasługi

Było białogłów szczebiotliwe koło;

Bo oprócz ciebie nie znalazłem drugiej

Która by moje pochyliła czoło.

W dniu tym, gdy zwłoki ojcowskie grzebali,

Idąc za twojej mądrości wyrokiem