Ku tobie moje wyciągając ręce

Oddaną byłam bojaźni i męce.

Lecz nic już o tym — u twojego łona

Moja opieka i moja obrona.

Oni już poszli, możemy uciekać.

Chodź, już nie można jednej chwili zwlekać.

Chcąc go pociągnąć za sobą, przypatruje się bliżej jego twarzy.

Co twemu sercu? — cichy, zadumany,

Tak mnie przyjmujesz poważnie, tajemnie.

Gdy ja cię ściskam, uciekasz ode mnie —