Przy tym umarłym w sercu czuję trwogę,

Wątpliwość straszna rozdziera mi życie.

Zostaw mnie w błędzie — płacz cicho i skrycie.

Nie wracaj do mnie — uciekam co prędzej —

Ciebie i matki nie chcę widzieć więcej,

Ona mnie nigdy, nigdy nie kochała!

W bólu jej dusza otwarła się cała:

Jego nazwała lepszym swoim synem,

Kłamstwo więc było codziennym jej czynem!

I ty fałszywą jesteś tak, jak ona!