Ciebie pierś moja ukochała wrząca,

Choć jeszcze tajne było pokrewieństwo —

Za moją miłość bez granic, bez końca

Noszę okropne zabójcy przekleństwo.

Żem ciebie kochał, zgrzeszyłem u świata;

Lecz dziś, gdy we mnie widzisz tylko brata,

Dzisiaj od ciebie wymagam litości

Jako świętego długu powinności.

Poziera na nią śledzącym wzrokiem i z bolesnym oczekiwaniem — a widząc ją płaczącą odwraca się gwałtownie.

Nie — na łzy twoje ja patrzeć nie mogę,