Nie na grób brata, lecz kochanka pada,
Natenczas czuję, że mi zazdrość blada
W boleściach ulgę ostatnią wydziera.
Nie tak radośnie, jakbym życzył sobie,
Złożę ofiarę na braterskim grobie;
Ale się zgonem moim nie zastraszę.
Duch mój spokojnie wzniesie się do Boga,
Bylebym wiedział, że ty, siostra droga,
W jeden popielnik złożysz prochy nasze.
Obejmując ją ramieniem, mówi z żywą namiętnością.