I żądze zawsze głodne i spragnione.
Jego natenczas namiętność burzliwa
Na dzikie wichry życia nie porywa;
Nigdy on w swojej spokojnej zaciszy
Smutnego głosu ludzi nie usłyszy.
Do miernych tylko wysokości świata,
Pomiędzy grodów zadymione głazy
Wchodzi cierpienie i zbrodnia przylata —
Lecz miecz wyniosłych stroni jak zarazy.