Lecz rana przez to nie będzie zgojona.

Niech kto chce pędzi żywot pognieciony

Ostrą pokutą oczyszczając grzechy,

Ja w sercu czując pozrywane strony47

Na ziemi, matko, nie znajdę pociechy.

Ja muszę wolnym duchem ożywiony

Brać w siebie czyste powietrza oddechy,

I między ludzi gromadą wesołą

Podnosić dumne i pogodne czoło.

Mnie jeszcze wtenczas zazdrość życie truła,