Gdyś ty dla obu równą miłość czuła.

Czyż dziś nie doznam męki udręczenia,

Gdy w twoim żalu jedna łza na twarzy

Zmarłego brata pierwszeństwem obdarzy?

Śmierć ma potężną siłę oczyszczenia,

Ona u wiecznych pałaców swych bramy

Śmiertelność w cnoty dyjament zamienia,

Z słabej ludzkości ściera brudne plamy.

On teraz stoi nade mną wysoko

Jak gwiazdy złote nad ziemską powłoką.