Tak ja zwracałem chęci i spojrzenia
W jeden punkt jasny górnego sklepienia.
Słońce nie weszło, nie zapadło w morze
Żeby kochanki nie widział kochanek:
Cicho spleciony był serc naszych wianek,
I tylko wszystko widzące przestworze
Nasze tajniki wypowiedzieć może.
To były chwile szczęściem malowane!
Grzeszny rabunek ode mnie daleki,
Serce jej żadnym ślubem niezwiązane,