GIANETTINO

Do szatana idź z swoim ale, trzygodzinny prokuratorze! Na włosek nie ustąpię. Niech wieże Genui wstrząsają szczyty twoje, niech groźne morze twoje Nie zaryczy. Tego się buntu nie lękam.

LOMELLIN

Motłoch wprawdzie jest tylko drzewem zapalonym, ale szlachta swoim go wichrem rozdyma. Cała rzeczpospolita wre gniewem — lud i patrycjusze.

GIANETTINO

Stoję więc jak Nero55 na górze i na błazeński pożar spoglądam.

LOMELLIN

Aż cały tłum buntowny rzuci się w objęcie jednego naczelnika, który żądzy swej panowania przygotuje żniwo w spustoszeniu.

GIANETTINO

Kpiny! kpiny! — Znam tylko jednego, co by strasznym mógł zostać, ale o nim już pomyślano.