KALKANIO
Rozumiem ciebie — a na końcu jeżeli Genua przy takiej sposobności wolność uzyska, Sakko ojcem ojczyzny się nazwać gotów. Niechże kto teraz prawi niedorzeczną bajeczkę o poczciwości, kiedy tu bankructwo hultaja i rządza rozpustnika rozstrzygają o szczęściu państwa. Przez Boga, mój Sakko, ja w nas obu podziwiam mądrą nieba opatrzność, która serce ciała wrzodami członków ulecza. — Czy Werrina zna twój zamiar?
SAKKO
O ile patriota wiedzieć powinien. Genua, jak wiesz, jest wrzecionem, około którego wszystkie jego myśli toczą się z żelazną wiernością. Sokole jego oko spoczęło w tej chwili na Fiesku. — Na tobie także zakłada nadzieję, że cię poniekąd użyje w śmiałym spisku.
KALKANIO
Ma węch wyborny. Spieszmy go wyszukać i jego uczucie wolności naszym żarzyć.
Odchodzą.
SCENA CZWARTA
Julia zagniewana. Fiesko w białym płaszczu za nią.