Pada. Związkowi grupami w martwym stoją milczeniu.
FIESKO
z wolna się podnosi i głuchym głosem odzywa się
Czy ja żonę moją zamordowałem, Genueńczycy? — Zaklinam was, nie spozierajcie bladzi jako duchy, na to kuglarstwo natury. — Dzięki Bogu, są wypadki, których się człowiek nie lęka dlatego, że jest człowiekiem tylko. Komu rozkosze nieba nie dostały się w udziale, ten piekielnych udręczeń przewidzieć nie może — a ta pomyłka byłaby czymś więcej jeszcze. Ze straszną spokojnością. Genueńczycy! Bogu niech będą dzięki, to być nie może.
SCENA TRZYNASTA
Poprzedzający. Arabella z płaczem.
ARABELLA
Niech mnie zabiją — nic nie mam do stracenia. Zlitujcie się, panowie — zostawiłam tu panią moją i nigdzie jej znaleźć nie mogę.
FIESKO
zbliża się do niej i mówi cichym, drżącym głosem