Tam ty pójdziesz, mosanie Szpigelberg!
KAROL
My pozostali wpadniemy jak furie na środek.
SZWAJCER
Tam ja być muszę.
KAROL
Każdy niech przy tem świstać nie zapomni, po lesie przebiegać: żeby nasza liczba straszną się wydała — wszystkie psy wypuścić, szczuć na szeregi: żeby się rozwarli, rozprószyli i wpadali łatwiej na strzały wasze. My trzej, Roller, Szwajcer i ja, walczyć będziemy w ich tłumie.
SZWAJCER
Wybornie, wybornie! Zasypiemy ich wszystkich chmurami i burzami, tak że nie zgadną, skąd biją pioruny — już ja niejedną wisznię z między ust zestrzelił — niech no przyjdą tylko! —
Szufterle trąca Szwajcara, ten bierze kapitana na stronę i cicho z nim rozmawia.