KSIĄDZ

W najwyższym zadziwieniu.

Ja tu zmysły stracę, uciekam co prędzej! Czy kto słyszał co podobnego?

KAROL

Czy może obawa, żebym się nie przebił, i swem samobójstwem nie zniszczył warunku, który się tylko do żywego ściąga? Nie, dzieci, bojaźń to płonna. Ciskam oto swój sztylet i pistolety, i tę flaszeczkę z trucizną, co by mi drogą być mogła — tak jestem nędzny, żem nawet panowanie nad życiem własnem utracił. Co! jeszcze wahanie? myślicie może, że bronić się będę, gdy mię102 pętać przyjdziecie? Patrzcie, do gałęzi tego dębu wiążę prawe ramię swoje — jestem bezbronny, dziecię mię może obalić. Któż z was pierwszy swego kapitana w nieszczęściu opuści?

ROLLER

W dzikim poruszeniu.

Choćby i piekło samo dziewięć nas razy okrążyło! Dobywa pałasza. Kto nie pies, kapitana pójdzie wybawić!

SZWAJCER

Rozdziera pardon103 i ciska jego kawałki na twarz Księdza.