KAROL
A ja ci mówię, że wszystko przepadnie. Czemuż by miało się udawać człowiekowi w tem118, co ma z mrówką wspólnego — a chybić tam, gdzie do bogów podobny? Może to granica jego przeznaczenia.
SZWARC
Tego nie wiem.
KAROL
Dobrześ powiedział, a lepiej uczynił, jeśliś nigdy wiedzieć nie pragnął. Bracie! widziałem ja ludzi: ich pszczole troski i ich zamiary olbrzymie; ich boskie plany i ich mysią pracę, dziwne uganianie się za szczęśliwością; — ten biegowi swojego konia zaufał, drugi wierzył w węch roztropny osła swojego, trzeci w własne nogi. Widziałem tę pstrą loterię życia, gdzie niejeden swoją niewinność i swoje niebo stawia, żeby złapać numer wygrywający — same zera wyszły, wygrywającego numeru nie było. Jest to widowisko, mój bracie, co ci łzy do oka sprowadza, w tej samej chwili, gdy boki do śmiechu łaskocze.
SZWARC
Jakże tam wspaniale słońce zachodzi!
KAROL
Utopiony w widoku.