O kapitanie! mój los więcej niż okropny. Mój okręt się rozbił na tym burzliwym świata oceanie; patrzeć musiałem, jak wszystkie nadzieje mojego życia przepadły — i nic mi nie zostało, tylko męczeńska pamięć straty. — Ona by mię127 do szaleństwa zawiodła, gdybym czynami na innej drodze nie usiłował jej zatłumić.

KAROL

Znowu skarga przeciwko Bóstwu. — Mów dalej.

KOSIŃSKI

Byłem żołnierzem — nieszczęście i tam mię ścigało. Popłynąłem do Indii Wschodnich — mój okręt rozbił się o skały. — Wszędzie zawiedzione zamiary! Słyszę na koniec wszerz i wzdłuż o czynach twoich — o twoich rozbojach, jak je nazywają, i przybyłem tu o trzydzieści mil, z silnem128 postanowieniem służenia pod tobą, jeżeli moją służbę przyjąć zechcesz. Proszę cię, dostojny kapitanie, nie odprawiaj mnie.

SZWAJCER

Hejże ha! Otóż nasz Roller tysiąc razy wynagrodzony. To całą gębą brat rozbójnik dla naszej bandy.

KAROL

Jak się nazywasz?

KOSIŃSKI