Konie posiodłane; możesz wsiadać, skoro się podoba.
KAROL
Natrętniku, natrętniku, po co tak śpiesznie? Czy już więcej nie mam jej obaczyć?
KOSIŃSKI
Zaraz odkiełznam, jeżeli zażądasz. Kazałeś mi śpieszyć się na łeb na szyję.
KAROL
Jeszcze raz — pożegnam tylko. Muszę truciznę tej szczęśliwości do dna wysączyć — a potem... Czekaj, Kosiński, dziesięć minut tylko, tam za dziedzińcem zamkowym — stamtąd popędzim.
SCENA IV
W ogrodzie.