Duchu starego Moora, co cię niepokoi w grobie? Czy na tamten świat poniosłeś grzech ciężki, co ci wchód153 zaparł do raju? Każę ci msze odprawiać, żeby błędnego ducha zawieść do spokoju. Możeś pod ziemię zakopał wdów i sierot złoto, co ci zabiera sen o tej północnej godzinie? Ja ten skarb podziemny wydrę ze szponów nawet czarodziejskiego smoka, choćby tysiąc czerwonych płomieni rzucał na mnie i ostre zęby szczerzył na szpadę moją. Albo przychodzisz może na moje wezwanie, by zagadkę wieczności rozwiązać? Mów, o mów! ja nie człowiek bladego strachu!

STARY MOOR

Jam nie duch — dotknij mię — żyję — nędznem, okropnem154 życiem.

KAROL

Jak to, nie byłeś pogrzebany?

MOOR

Byłem pogrzebany — a raczej pies nieżywy leży w grobie ojców moich — ja zaś trzy pełne miesiące męczę się w tem ciemnem, podziemnem sklepieniu — żaden promyk mnie nie oświecał, ani powiew ciepłego wiatru orzeźwiał, ani odwiedził przyjaciel. Dzikie tylko kruki krakały i północne huczały puszczyki.

KAROL

Boże niebios i ziemi!... któż to uczynił!

STARY MOOR