Patrzaj, jak przeznaczenie ludzi w straszliwie pięknej stoi równowadze: szala tego życia zniżona podniesie się w tamtem — tu podniesiona, tam na dół spadnie. Czasowe cierpienie tej ziemi tam w wieczny tryumf się zamieni, a tu tryumf śmiertelny tam wiekuistą będzie rozpaczą!
FRANCISZEK
Z dziką postawą przystępuje do niego.
Bogdaj cię piorun oniemił, ty duchu kłamliwy; ten język przeklęty ja ci z gardła wyrwę.
MOZER
Tak wcześnie ciężar prawdy poczułeś? — Jeszczem żadnych nie przywiódł dowodów; pozwól do dowodów przystąpić...
FRANCISZEK
Milcz! Idź do piekła z swymi dowodami. Dusza będzie zniszczona, i nic mi na to nie odpowiadaj.
MOZER
Dlatego skowyczą duchy przepaści, ale niebo głową potrząsa. Myślisz, że przed ramieniem wymierzającego sprawiedliwość uciekniesz do pustego królestwa nicości? Wzniesiesz się do nieba — On tam; pójdziesz do piekła — i tam On znowu. Zawołasz do nocy: „zakryj mię!” i do ciemności: „osłoń mię!” — ciemność musi świecić nad tobą i nad potępionym dnieć północ — twój duch nieśmiertelny pod temi słowami wzdryga się i nad ślepą myślą zwycięża.