SZPIGELBERG
I to cię straszy, umyśle zajęczy? Niejeden już geniusz uniwersalny, który świat miał przekształcić, zgnił na rozstajnej drodze, a czyż o takim pięknym meteorze przez wieki nie mówią? A tymczasem o niejednym księciu lub królu zamilczałyby dzieje, gdyby historyk nie lękał się przez to dziurę zostawić w drabinach następstwa i o jakie kilka arkuszy zmniejszyć książkę swoją, którą mu wydawca gotowym groszem wypłaca. A gdy cię podróżny obaczy na wszystkie strony wolą wiatrów w górze kołysanego, nie omieszka zamruczyć pod nosem: — Oho! ten nie wodę miał w mózgu — i gorzko westchnie na czasy niegodziwe.
SZWAJCER
Klepiąc go po ramieniu.
Po mistrzowsku. Czego tak, u diabła, stoicie i wahacie się jeszcze!
SZWARC
A jeśli to hańbą ma się nazywać — cóż z tego? Nie możnaż na każdy przypadek proszek nosić przy sobie i cichutko do Acheronu44 się wyprawić, gdzie ani jeden kogut za tobą nie zapieje! Nie, bracie Szpigelberg, twój plan jest dobry — mój katechizm to samo mówi.
SZUFTERLE
Wal! i mój także. Zwerbowałeś mię,45 Szpigelberg!