Rena uczuła, iż powinna się usunąć. Usiadła na jednej z sof, w chwili, gdy Weychertowa reklamowała „coś z Wagnera” — gdyż
...„nie zna nic bardziej zmysłowego nad tego nieboszczyka”...
Coś obudziło protest ze strony męża politycznego.
Lecz Weychertowa piskliwym głosem motywowała:
— Nie, nie — posłuchajcie tylko — zdaje się, że już, a tu nagła pauza i spadek w nicość... I tak ciągle. To denerwuje...
Ali, zajadając się winogronami, zaczął śmiać się zuchwale, pewny swej siły i lat dwudziestu.
— Rozpacz czarna i beznadziejna.
Poseł do parlamentu spojrzał nań wyniośle.
— Sensacja najdelikatniejsza. Dostępna tylko ludziom o wysokiej kulturze erotycznej.
Kaswin śmiał się teraz na całe gardło.