— Ninon! Ninon! Que fais tu de la vie? — zanucił cichutko.
Odsłoniła swe zęby w bolesnym jakimś uśmiechu.
— Nie rzucam mego życia zwierzętom na pożarcie! — odparła buntowniczo.
— To źle!... Bo kto wie, czy zbliżając się do zwierząt, nie zbliżamy się równocześnie do ideału?
— Paradoks!... Odchodzę!...
Czekała, że ofiaruje się jej za towarzysza. Z rozkoszą byłaby odrzuciła tę ofertę i to głośno wobec nich wszystkich. Lecz on nie poruszył się nawet. Znużony, śledził ją ciągle z pod oka. Znienawidziła w tej chwili tamtą kobietę, która go tak wyczerpała, że nawet moralnego odruchu nie pozostawiła w nim ani śladu. — Krótkim rozkazem przywołała Alego.
— Toś! Każ zawołać mi dorożkę.
— Odchodzi Lala? Odchodzi?
Tupnęła nogą.
— Każ wołać dorożkę!