Takie wypełniło ją wrażenie.

Tymczasem goście reklamowali hałaśliwie przyobiecane ilustracje Ropsa. Dobre jej wychowanie przeważyło. Nie umiała oprzeć się. Przybrała odpowiednią pozę. Mimowoli uszlachetniła trywialną zmysłowość gestu. Wydobyła nawet pierwiastek jakby dziecięcej swawoli. Uczyniła sobą rzecz piękną z tego, co mogło być tylko ładne.

U stóp jej, na tle Szumana, płynął głosik młody Alego.

Podwiązeczka! Kwiat cudny, filuterne ptaszę.

Ona — wróżka nadobna z uniesień cieplarni,

Zdradzi nam grzeszki wszystkie i figielki nasze,

Któreśmy hodowali na miłosnej darni.

Zdradzi nam, już zdradziła, już się rodzi księga.

Jest skład welinowy i formacik wąski.

A co wewnątrz? To poza wolne żarty sięga...