— Nieś to! Dobranoc ci, Reno!

Lecz Ottowicz zwrócił się do Reny z propozycją:

— Może pani z nami?

Aż wzdrygnęła się cała.

— Ja? Po co?

Roześmiali się. Wybiegli wszyscy, śpiesząc się do nowej zabawy, jakby podnieceni obecnością mężów. Pozostała tylko Rena i na poduszkach opadły, prawie drzemiący, piękny jak cherubin — Ali.

V

Dojrzawszy go, Rena rzuciła się ku niemu, jak ku swej ofierze.

— Czego chcesz tu? Idź sobie!

Dla niej była to pozostałość po tym fałszu, tej obłudzie, która przez kilka godzin swą obecnością zatruwała jej dom.