— Niestety! Zeznania pani uznane zostały za niewystarczające.

— Mówiłam prawdę!

Uśmiechnął się dziwnie.

— Czasem prawda staje się naszym — wrogiem.

— Więc co? Kłamać?

— Och, nie... przemilczeć. W tem tkwi mądrość zeznań.

— Należało mi to powiedzieć przed pójściem do konsystorza.

Zdziwione jego oczka ogarnęły ją całą.

— Zdawało mi się, że pani, jako kobieta, posiada w tych sprawach daleko idący zmysł orjentacyjny...

Ogarnęło ją uczucie wstydu. Zarzucono jej brak subtelności. — Wyprostowała się i odparła z godnością: