— Czy można w łokietek pociumać?
Lecz ona odburknęła groźno:
— Nie! Łokietek jest dziś w złym humorze. Proszę iść i kazać mi przynieść truskawki!
Ottowicz zerwał się i poszedł posłusznie w stronę restauracji.
Halski solidarnie napominał Jankę.
— Pani maltretuje tego biednego człowieka!
Lecz uświadomiona panna uśmiechnęła się z ogromną zarozumiałością.
— Och! Wiem doskonale, co robię!
Rena ją podparła:
— Ottowicz jest teraz w terminie miłosnym u Janki! — wyrzekła powoli. — Pana ukochany Buonarotti powiedział: „miłości, wróć mi moje trwogi!” — Kiedyś Ottowicz będzie tak mówił. — Wedle mnie, Janka obdarza go po królewsku. Daje mu to, za czem będzie kiedyś tęsknił.