Poruszyła się gwałtownie.

— Przed chwilą powiedział Pan, że nie jestem dla Pana piękną.

— Tak! Teraz Pani dla mnie nie jest piękną. — Oszczędzam jednak piękności pani dla drugich.

Nie patrząc nań, zapytała:

— Był więc czas, kiedy byłam dla Pana piękna?

Odparł jej prosto:

— Była taka chwila.

— Kiedy?

Ściszył trochę głos.

— Tej pamiętnej nocy, kiedy trzymałem Panią na wpółnagą w mych objęciach. — Byłaś rzeczywiście piękną — byłaś kobietą pełną, doskonałą, stojącą na progu zrozumienia wreszcie, co jest rozkosz...