— Zaręczam panu, że nawet nie śpi!...

Odwrócił się ku niej promieniejący.

— Tem lepiej! Tem lepiej!

— Dla kogo?

— Dla nas!

Wydał jej się niesmacznym. Z żółtych półbutów widać mu było źle wyciągnięte, brązowe, nieszczególne skarpetki. Oczy miał pokryte mgłą zdechłej melancholji.

Zbudziła się w niej duma.

— Dla jakich nas? — spytała.

Odparł skromnie:

— Mężczyzn!